Remis po dwóch meczach w walce o brąz
Piłkarze ręczni AZS AWFiS wyrównali na 1-1 batalię o brązowy medal w ekstraklasie. Podopieczni Daniela Waszkiewicza i Leszka Biernackiego wygrali dziś po dogrywce w drugim meczu na wyjeździe z MMTS Kwidzyn 30:29 (15:10, 26:26). Zwycięską bramkę na cztery sekundy przed końcem zdobył Paweł Ćwikliński. Rywalizacja toczy się do trzech wygranych. Dwa kolejne spotkania odbędą się w przyszły weekend w Gdańsku.
MMTS: Gawlik, Jedowski - Wardziński 7, Orzechowski 6, Adamuszek 4, Rombel 3, Mroczkowski 2, Seroka 1, Waszkiewicz 1, Markuszewski 0, Witaszak 0, Czertowicz 0, Peret 0.
AZS AWFiS: Sokołowski, Zimakowski - Kostrzewa 7, Sulej 7, Bednarek 5, Chrapkowski 4, Ćwikliński 3, Masiak 2, Wysokiński 2, Pilch 0, Fogler 0, Olęcki 0, Woynowski 0.
Jeszcze przed spotkaniem okazało się, że z gdańskiej ekipy ubędzie Kamil Ringwelski, który w piątek otrzymał czerwoną kartkę. Zagranie kołowego uznano za wysoce niesportowe i wykluczono go ze składu na sobotę.
Gdańszczanie nieco lepiej rozpoczęli mecz, dzięki kilku dobrym interwencjom Sebastiana Sokołowskiego, przemyślanym akcjom ofensywnym objęli prowadzenie 2:0. Akademicy dłużej utrzymywali się przy piłce, grali dokładniej.
Taki stan rzeczy nie utrzymał się jednak długo, w 5 minucie po bramce Roberta Orzechowskiego MMTS wyrównał na 2:2. Później obydwa zespoły grały "bramka za bramkę" i dopiero w 16 minucie gospodarze wyszli na 7:4 po drugiej z rzędu bramce Dariusza Kawczyńskiego.
Gdańszczanie rzucili jednak trzy bramki z rzędu i w 20 minucie doprowadzili do remisu 7:7. Kolejne akcje akademików kończyly się jednak na Arturze Gawliku a kwidzynianie po szybkich kontrach rzucali bramki.
W 22 minucie po trafieniu Kawczyńskiego było 9:7 dla MMTS, od tego czasu jednak goście zdobyli 6 bramek z rzędu, grając nawet w liczebnym osłabieniu i w 27 minucie było 13:9 dla gdańszczan.
Minutę później gdańszczanie jeszcze odrobinę powiększyli przewagę (14:9) i dopiero wówczas Mateusz Seroka przerwał rzutowa niemoc gospodarzy. Ostatecznie po 30 minutach gry gdańszczanie prowadzą w Kwidzynie15:10. Najwięcej bramek dla AZS AWFiS zdobyli Michał Bednarek i Jacek Sulej - po 4. Dla gospodarzy po 3 trafienia zaliczyli Kawczyński i Jacek Wardziński.
Drugą połowę lepiej rozpoczął MMTS, który po trafieniach Orzechowskiego i Patryka Rombela zniwelował straty do 12:15. Kolejny jednak okres skuteczniejszej gry w bramce Sokołowskiego i jego kolegów z pola sprawił, że gdańszczanie w 38 minucie prowadzili 18:12.
Na kolejnych kilkadziesiąt sekund inicjatywę na parkiecie całkowicie przejęli gospodarze i w 39 minucie przegrywali tylko 16:18.
Gospodarze powoli ale skutecznie gonili gdańską "siódemkę"na 22:22 w 53 minucie z karnego rzucił Wardziński a w chwilę później Michał Adamuszek wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Choć Jacek Sulej znów doprowadził do remisu (23:23), to jednak kolejny celny karny Wardzińskiego i bramka Rombela dały prowadzenie MMTS 25:23.
Kwidzynianie prowadzili później 26:24 a ostatnie sekundy drugiej połowy na parkiecie w hali w Kwidzynie to prawdziwy horror. Z bioska wylecieli Marcin Pilch i Adamuszek, karnego nie wykorzystał Wardziński a w ostatniej sekundzie regulaminowego czasu wyrównał Sulej
Pierwsza część dogrywki przyniosła tylko 3 bramki, dwie z nich zdobyli gospodarze i prowadzili w 65 minucie 28:27. Na 28:28 wyrównał Piotr Chrapkowski, później gospodarze za sprawą Orzechowskiego znów wyszli na prowadzenie. Końcówka należała jednak do akademików najpierw Chrapkowski wyrównał (29:29) a na 4 sekundy przed końcem dogrywki Ćwikliński umieścił piłkę w bramce gospodarzy.
Źródło: trojmiasto.pl/marta
MMTS: Gawlik, Jedowski - Wardziński 7, Orzechowski 6, Adamuszek 4, Rombel 3, Mroczkowski 2, Seroka 1, Waszkiewicz 1, Markuszewski 0, Witaszak 0, Czertowicz 0, Peret 0.
AZS AWFiS: Sokołowski, Zimakowski - Kostrzewa 7, Sulej 7, Bednarek 5, Chrapkowski 4, Ćwikliński 3, Masiak 2, Wysokiński 2, Pilch 0, Fogler 0, Olęcki 0, Woynowski 0.
Jeszcze przed spotkaniem okazało się, że z gdańskiej ekipy ubędzie Kamil Ringwelski, który w piątek otrzymał czerwoną kartkę. Zagranie kołowego uznano za wysoce niesportowe i wykluczono go ze składu na sobotę.
Gdańszczanie nieco lepiej rozpoczęli mecz, dzięki kilku dobrym interwencjom Sebastiana Sokołowskiego, przemyślanym akcjom ofensywnym objęli prowadzenie 2:0. Akademicy dłużej utrzymywali się przy piłce, grali dokładniej.
Taki stan rzeczy nie utrzymał się jednak długo, w 5 minucie po bramce Roberta Orzechowskiego MMTS wyrównał na 2:2. Później obydwa zespoły grały "bramka za bramkę" i dopiero w 16 minucie gospodarze wyszli na 7:4 po drugiej z rzędu bramce Dariusza Kawczyńskiego.
Gdańszczanie rzucili jednak trzy bramki z rzędu i w 20 minucie doprowadzili do remisu 7:7. Kolejne akcje akademików kończyly się jednak na Arturze Gawliku a kwidzynianie po szybkich kontrach rzucali bramki.
W 22 minucie po trafieniu Kawczyńskiego było 9:7 dla MMTS, od tego czasu jednak goście zdobyli 6 bramek z rzędu, grając nawet w liczebnym osłabieniu i w 27 minucie było 13:9 dla gdańszczan.
Minutę później gdańszczanie jeszcze odrobinę powiększyli przewagę (14:9) i dopiero wówczas Mateusz Seroka przerwał rzutowa niemoc gospodarzy. Ostatecznie po 30 minutach gry gdańszczanie prowadzą w Kwidzynie15:10. Najwięcej bramek dla AZS AWFiS zdobyli Michał Bednarek i Jacek Sulej - po 4. Dla gospodarzy po 3 trafienia zaliczyli Kawczyński i Jacek Wardziński.
Drugą połowę lepiej rozpoczął MMTS, który po trafieniach Orzechowskiego i Patryka Rombela zniwelował straty do 12:15. Kolejny jednak okres skuteczniejszej gry w bramce Sokołowskiego i jego kolegów z pola sprawił, że gdańszczanie w 38 minucie prowadzili 18:12.
Na kolejnych kilkadziesiąt sekund inicjatywę na parkiecie całkowicie przejęli gospodarze i w 39 minucie przegrywali tylko 16:18.
Gospodarze powoli ale skutecznie gonili gdańską "siódemkę"na 22:22 w 53 minucie z karnego rzucił Wardziński a w chwilę później Michał Adamuszek wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Choć Jacek Sulej znów doprowadził do remisu (23:23), to jednak kolejny celny karny Wardzińskiego i bramka Rombela dały prowadzenie MMTS 25:23.
Kwidzynianie prowadzili później 26:24 a ostatnie sekundy drugiej połowy na parkiecie w hali w Kwidzynie to prawdziwy horror. Z bioska wylecieli Marcin Pilch i Adamuszek, karnego nie wykorzystał Wardziński a w ostatniej sekundzie regulaminowego czasu wyrównał Sulej
Pierwsza część dogrywki przyniosła tylko 3 bramki, dwie z nich zdobyli gospodarze i prowadzili w 65 minucie 28:27. Na 28:28 wyrównał Piotr Chrapkowski, później gospodarze za sprawą Orzechowskiego znów wyszli na prowadzenie. Końcówka należała jednak do akademików najpierw Chrapkowski wyrównał (29:29) a na 4 sekundy przed końcem dogrywki Ćwikliński umieścił piłkę w bramce gospodarzy.
Źródło: trojmiasto.pl/marta



