Joomla ServiceBest Web HostingWeb Hosting

Kolejna porażka gdańskich piłkarzy ręcznych. Własny parkiet też nie pomógł.

fot. Paweł Godlewski

Piłkarze ręczni AZS AWFiS pozostają nadal bez punktu w ekstraklasie. Trzeciej porażki w tym sezonie, a pierwszej na własnym parkiecie gdańszczanie doznali w meczu z Azotami Puławy, przegrywając 29:31 (15:15).

AZS AWFiS: Zimakowski, Pieńczewski - Bednarek 1, Chrapkowski 3, Fogler 1, Olęcki 2, Wysokiński 5, Pilch 4, Sulej 1, Kostrzewa 5, Ringwelski 3, Woynowski 2, Marciniak 2, Jankowski.

AZOTY: Wyszomirski - Siemionow 2, Kurowski, Lasoń 9, Kus, Sieczka, Zydroń 7, Afanasjew 5, Zinczuk 6, Witkowski 2, Kowalik. Sędziowali: Baranowski (Warszawa), Lemanowicz (Płock).

Co prawda inauguracyjne trafienie zaliczył Dymitro Zinczuk, ale akademicy szybko odpowiedzieli trzema bramkami. Do wyniku 6:3 gospodarze zdawali się kontrolować sytuację na parkiecie. Obraz gry zmienił się, gdy Azoty zaczęły zarabiać karne, które na bramki zamieniał Wojciech Zydroń. Tymczasem Jacek Sulej przy prowadzeniu 8:7 rzucił z siedmiu metrów w poprzeczkę. Zamiast odskoczyć, wkrótce przyszło odrabiać straty. Rzuty Remigiusza Lasonia i Dmitrija Afanasjewa dały przyjezdnym przewagę 10:9. Na przerwę drużyny zeszły przy sprawiedliwym remisie. Ładnie kontry miejscowych kończył Damian Kostrzewa i to Zinczuk musiał rzucać na 15:15.


Po zmianie stron AZS AWFiS prowadził do 18:17. Niestety, wówczas przydarzył się przestój, który kosztował gdańszczan stratę pięciu bramek bez żadnych zysków po swojej stronie zdobyczy. W 43. minucie przy rezultacie 20:24 Daniel Waszkiewicz poprosił o przerwę. Szkoleniowcowi udało się namówić akademików do podjęcia walki w obronie. Po dzięki temu udało się odzyskiwać piłki i wyprowadzać szybkie kontry. Bardzo dobrze do gry wprowadził się na prawym skrzydle Adrian Marciniak, a dwie kontry z rzędu efektownymi rzutami skończył Marcin Pilch. W 46. minucie był remis 24:24, a minutę później po ładnym rozegraniu ataku pozycyjnego obrotowy Michał Wysokiński trafił na 25:24. Ale to wcale nie był koniec gdańskiego naporu. Do kontry pobiegł również mierzący aż 203 centymetry Piotr Chrapkowski i było nawet 26:24! Azotom bramkę udało się zdobyć dopiero po karnym, a uczynił to niezawodny Zydroń. Po chwili jednak dwuminutową karę otrzymał Zinczuk. Szkoda, że w liczebnej przewadze akademicy pozwolili celnie rzucić Arturowi Witkowskiemu, bo na 10 minut przed końcem gry znów był remis (26:26). W dodatku Wysokiński musiał opuścić boisko ze stłuczonym barkiem. Po akcji Zydronia i efektownej przerzutce, to AZS AWFiS znów został ustawiony w pozycji goniącego. W 58. minucie po rzutach z drugiej linii Lasonia i Zinczuka Azoty odskoczyły na 31:28. Jeszcze tylko Kamilowi Ringwelskiemu udało się skorygować ten wynik, ale komplet punktów pojechał do Puław.


- W pierwszej połowie słabo broniliśmy. W destrukcji każdy grał swoją grą. Dlatego nie potrafiliśmy utrzymać trzybramkowego prowadzenia. Po przerwie z kolei zawiedliśmy pod względem skuteczności. Niepotrzebnie spieszyliśmy się i oddawaliśmy rzuty z dziesięciu metrów. Porażka jest przykra, gdyż spodziewaliśmy się zdobyć w tym meczu punkty - przyznał Chrapkowski.


Pozostałe wyniki 3
. kolejki: Piotrkowianin - Zagłębie Lubin 32:30 (15:16), Wisła Płock - MMTS Kwidzyn 36:26 (17:20), Nielba Wągrowiec - AS-BAU Śląsk Wrocław 26:20 (14:12), Vive Targi Kielce - Powen Zabrze 21:15 (13:8), Traveland-Społem Olsztyn - AMD Chrobry Głogów 31:23 (13:11).


jag.

Powrót...